Zaraz Achilles siada w jaśniejącej zbroi,

Jak słońce gdy niezgłębne rzuca morza tonie,

I groźnym głosem — ojca upomina konie:

— «Ksancie i Baliu, których krew Podargi rodzi,

Pomnijcie wrócić pana zdrowego do łodzi,

Gdy się boju nasycim; lepiej mi się sprawić

I trupem jak Patrokla nie chciejcie zostawić».

Ten wyrzut Ksant słyszawszy, Ksant, co bystrze lata,

Schyla głowę i piasek grzywą swą zamiata,

A Hera1373 dała tymi odezwać się słowy: