Jemu na wojnę idąc, święte czynisz śluby.

Spotkaj się jeszcze ze mną, a nie ujdziesz zguby,

Jeżeli i mnie z bogów który sprzyja w niebie.

Teraz, kogo doścignę, będę bił za ciebie...»

Jako zajęty pożar na górze szaleje

I gdziekolwiek niszczącym ogniem wiatr zawieje,

Zjada najwyższe drzewa niesytą paszczęką:

Tak Pelid jak bóg straszną broń wstrząsając ręką

Bije, ściga, zaciekły lata na równinie;

Całe pole zbroczone krwi potokiem płynie...