Wraca dzida i pada pod Hektora nogą.

Wtedy Pelid przejęty zajadłością srogą

Leci z okropnym krzykiem, by w nim oręż zbroczył,

Lecz Feb wydarł Hektora i chmurą otoczył.

Trzykroć wpada i dzidą zgubny cios wymierza,

Trzykroć próżnym zamachem w cień chmurny uderza.

Gdy próżne wysilenie czwartym postrzegł razem,

Wściekły, z groźnym do niego ozwał się przekazem:

— «O psie zajadły! Jeszcześ zgonu się uchronił,

Któryś tak blisko widział; Apollo cię bronił.