Wpadł w rzekę z mieczem, szerzył rzeź na wszystkie strony.

Ci jęczą przeraźliwie, wziąwszy raz głęboki,

A woda się od hojnej czerwieni posoki1448.

Jako strwożona krain wilgotnych rodzina

Szuka w portach schronienia przed paszczą delfina,

Bo których on dosięgnie zębem, już nie żyją:

Tak wśród zakrętów przed nim Trojanie się kryją.

Znużon rzezią, dwunastu młodych ludzi bierze,

Których krew Patroklowi1449 ma przelać w ofierze.

Zadumiałych, wyciągnął ich z rzeki jak łanie,