Już silnym porwanego pędem nurty niosły.

On się za wiąz chwyciwszy, na brzegu wyrosły,

Wyrywa go z korzeniem i kruszy brzeg cały;

Gałęzie jakby tama zatrzymują wały.

Wysoki wiąz na wodzie jak most się roztoczył;

Bohater z czarnych głębi na niego wyskoczył

I zdumiony na pole czym prędzej ucieka.

Sczerniona bardziej jeszcze nadyma się rzeka

I ściga za Achillem, aby go oddalić,

A nieszczęśliwych Trojan od zguby ocalić.