Oni kurzem okryci, spaleni pragnieniem,
Lecą w miasto i w murach szukają obrony.
Ściga ich z dzidą w ręku Pelid zapalony,
Tenże ogień wre w sercu, który go raz chwycił,
Jeszcze się zemstą, jeszcze chwałą nie nasycił.
Byliby Grecy bramy dostali potężne,
Kiedy Feb w Agenorze1498 zagrzał serce mężne;
On syna Antenora odwagą zapalił
I aby śmierć od niego w potrzebie oddalił,
Za bukiem stojąc, gęstym cieniem się otoczył.