Pchnięty żelazem, ducha ostatni wyzionę»...
Jęczał i rwał włos siwy ręką nielitosną,
Ale Hektor stał, ojca prośbą niewzruszony.
Matka1522 płacząca z drugiej zaklina go strony,
Obnaża macierzyńskie łono, pierś odkrywa
I zlana obfitymi łzami tak go wzywa:
— «Hektorze, na to łono miej względy powinne1523!
Jeżelim nim koiła1524 twe płacze dziecinne,
Pomnij na to! Zlituj się, wniść w miasto nie zwlekaj!
Z murów mu się zastawiaj, lecz sam go nie czekaj!