W dzień, gdy waleczny Hektor, podbity jej wdzięki,

Dawszy niezmierne dary, dziewkę pięknych liców

Przyprowadził do siebie z domu jej rodziców.

Siostry, bratowe, w licznym ścisnąwszy ją kole,

Rzeźwią pragnącą śmiercią swe zakończyć bóle.

Gdy zmysły odzyskała, płacze rozkwilona,

Nad mężem nieszczęśliwym nieszczęśliwa żona:

— «Biedna ja! Biedny Hektor! Więc srogie niebiosy

Dla obojga jednakie przeznaczyły losy!

Nad rodem naszym gwiazda świeciła taż sama,