Rzeki przebrnąć nie daje umarłych gromada,

A tak nędzny się błąkam po krainie Hada.

Achillu! Daj mi rękę, niech moją uściska!

Spalony, już nie przyjdę z ciemnego siedliska;

Z daleka od kochanych siadłszy towarzyszy,

Jeden drugiego tajnych myśli nie usłyszy,

Nie będziem z sobą radzić: z kolebki wytknięty,

Już porwał nieszczęsnego wyrok nie cofnięty...

Proszę, uczyń, Achillu, dla mojej miłości

Niechaj będą złączone razem nasze kości...»