I jam jest, i już nie wiem, jak sobie poradzić:

Czy mam zostać przy synu, majątek gromadzić,

Sługi moje i świetność zachować w tym dworze,

Dbać o sławę, małżeńskie czcią otaczać łoże?

Czy z goszczących tu w zamku mam sobie młodzieńca,

Co hojne dary złożył, wziąć za oblubieńca?

Póki syn mój był dzieckiem, w głowie miał zielono,

Z miłości dlań nie chciałam drugiego być żoną

I opuścić to gniazdo; lecz dziś, kiedy wiekiem

Dojrzał i już zupełnym zrobił się człowiekiem,