Lecz ja z myślami mymi mam niemałą mękę,

Jak się wziąć do tych gachów, jak wyzwać na rękę

Sam jeden, a ich taka schodzi się gromada?...

Lecz większy jeszcze grozi kłopot mi i biada,

Że gdy z bożą pomocą gachy w pień wysiekę,

Rozważ: gdzie mam się podziać, gdzie znaleźć opiekę?”

Na to mu sowiooka Atene odpowie:

„Dziwnyś! Wszak druhom zwykle ufają druhowie,

Choć śmiertelni i pomóc niezdolni w potrzebie.

Jam przecież nieśmiertelna, jam broniła ciebie