Tęgo zagrzmiałeś z nieba, choć nigdzie nad nami

Nie ma chmury; zapewne znak dajesz dla kogo.

Wysłuchajże mej prośby i pociesz niebogą!

Oby nigdy już więcej ten gaszy tłum nie siadł

Tu, w zamku Odysowym, do rozpustnych biesiad,

Na które mleć im mąkę muszę, mdła1081 kobieta!

Niechby się raz ostatni najedli do syta!”

Usłyszawszy Odysej tę wieszczbę mielcarki

I ten grzmot, już był pewny, że skręci im karki.

Tymczasem inne dworskie służebne się zbiegły