Przyjmuje, a uczciwym przystępu nie daje”.

Na to mu Eurykleja wymówkę uczyni:

„Niewinnej matki swojej niechże syn nie wini!

Bo ów gość siedział w izbie i wytrząsał dzbany,

A jeść nie chciał, choć o to przez nią był pytany.

Aż gdy sen jął go morzyć o spóźnionej porze,

Kazała dlań służebnym w izbie mościć łoże.

Lecz nieszczęsny, od wygód odwykły staruszek

Nie chciał na łożu miękkich spoczywać poduszek,

Ino skóry baranie słał sobie pokotem