Li on jeden potępiał te gachy zuchwałe.

Więc się zbliżył i podjął łuk, nałożył strzałę,

A stanąwszy na progu, cięciwę w kabłęku

Napiąć chciał, lecz sił nie miał w nieudolnych ręku.

Zatem do zgromadzonej tak mówił drużyny:

„Nie dam rady, niech łuk ten napina kto inny!

A i najtężsi męże przy tym łuku pono

Nie tylko serce stracą, lecz ducha wyzioną.

Lepiej umrzeć, niż żyjąc nie osiągnąć celu,

Który nas tu sprowadza dzień w dzień od lat wielu!