I Odys ich nawzajem w twarz, w ręce całował.

I prędzej by się Helios popod ziemię schował,

Niżby płakać przestali; lecz Odys ich z góry

Nabrał: „Dosyć tych kwileń, nuż tam z dworskich który

Nas podpatrzy i gachom, co widział, wygada!

Po jednemu nam przeto wracać się wypada.

Ja pierwszy — a wy po mnie. Uważać, co dalej:

Nigdy by zalotnicy na to nie przystali,

By się łuk ten z kołczanem dostał w ręce moje;

Więc Eumajos niech śmiało przekroczy pokoje