Kiedy na nich rój bąków siądzie nielitosny,

I tnie żądłem, co bywa w dniach przydłuższych wiosny.

Ci zaś, jak krzywodziobe, szponiaste sokoły,

Gdy z gór lecą na ptactwo polować w padoły,

Ptaszęta spod obłoków przypadły do ziemi,

Od tej łowczej pogoni są zabijanymi,

Trudna słabym ucieczka, trudny opór znowu,

A człowiek się raduje z takiego połowu —

Tak i oni, te gachy goniąc w całej izbie,

Zabijali każdego. Czasem tylko w ciżbie