W moją duszę, więc będę i dla cię miał pieśnie

Jak dla boga, a ino nie gub mnie tak wcześnie!

Zapewne już Telemach, twój syn, ci to mówił,

Żem tu nie wszedł do zamku, abym się obłowił,

Anim też z własnej chęci śpiewał do biesiady;

Możniejsi przymusili, i nie było rady!”

Słysząc to Telemachos, świętą natchnion mocą,

Wobec groźnego ojca przybiegł mu z pomocą:

„Stój — rzecze — on nie winien, nie podnoś nań miecza!

I Medona keryksa ochroń! Jego piecza