Czuwała tu nade mną od latek dziecinnych.

Chybaby biedak zginął przypadkiem z rąk innych,

Może z rąk Filojtiosa poległ lub pastucha,

Lub twoich, gdyś tu w izbie wrzał jak zawierucha”.

Usłyszał jego mowę Medon, co ukryty

Pod stołkiem, wraz z innymi nie został zabity.

Odziany w skórę wołu zarzniętego świeżo,

Wylazł, i to pokrycie zrzucił z siebie chyżo,

Po czym do Telemacha przyskoczył, za nogi

Objął go, i o litość zaklina na bogi: