„Otóż jestem, proś za mną, tyś dobra dziecina!

Niech mnie gniewny twój rodzic mieczem nie zarzyna!

Wiem ja, że się na gachy burzy jego serce,

Bo go zdarli, a ciebie mieli w poniewierce”.

Na to mądry Odysej uśmiechnął się z lekka:

„Nie troszcz się, on twój zbawca i twoja opieka;

Wiedzże o tym i ludziom opowiadaj innym,

Że złym być mniej pociechy niźli dobroczynnym.

A teraz idźcie sobie, ty z gęślarzem, oba

W przysionek, na dziedziniec, gdzie się wam podoba,