Póki po tej tu rzezi porządku nie zrobię”.

Skończył, a ci dwaj z izby zaraz poszli sobie

I usiadłszy w dziedzińcu u stopni ołtarza,

Oglądali się trwożnie, czy im śmierć zagraża.

Odys tymczasem pilnie zamek przepatrował,

Czy się gdzie jaki żywy przed śmiercią nie schował!

Lecz wszystkich znalazł krwawym owalanych błotem,

Leżących na podłodze jak ryby pokotem,

Kiedy to z morskich toni na strome wybrzeże

Rybacy wielookie wyciągną więcierze1178;