Wierzaj mi, li na ten raz starość twą szanuję”.
Eurykleja jej na to: „Lecz ja nie żartuję,
Córko moja najmilsza! Zawierz memu słowu!
Odysej już powrócił, pośród nas jest znowu!
Ów gość, ten pogardzony dziad, co w izbie siedział,
To był on, a Telemach wpierw już o tym wiedział,
Lecz ojca tajemnicy potąd nie wyjawił,
Póki ten butnych mężów nie starł i nie zdławił”.
Słysząc to, wyskoczyła z pościeli królowa,
Z radości starkę ściska, płacz przerywa słowa,