Burzą i bałwanami roztrzaskał na szczęty —

Więc owi, co przez wzdęte przedrą się odmęty,

Ku lądowi, słonawym obwalani błotem,

Jakże radośnie na brzeg wyskakują potem —

Z taką radością męża powitała żona,

Dwojgiem śnieżystych ramion garnąc go do łona.

I byliby kwilili do Jutrzenki złotej,

Lecz Pallas przedłużyła dla nich te pieszczoty,

Bo kres nocy przeciągła, i rydwan Eosy

Z Lampem1208 i Faetonem1209 nie wbiegł na niebiosy