I barany, a wina co poszło na stoły!

On zaś jej rozpowiadał swe nędze, mozoły,

Jak go los prześladował, jak się z nim borykał,

Co sam ludzi uśmiercił, co im nadopiekał!

Słuchała go z rozkoszą i od sennych mrzonek

Broniła się, aż skończył powieść swą małżonek.

A mówił jej, jak najpierw pogromił Kikony,

Jak w żyzny Lotofagów kraj był zapędzony,

Jak się Kyklop z nim obszedł, jak nad okrutnikiem

Mścił się za kilku druhów zżartych jednym łykiem,