Jako pani roztropna i całkiem bez zmazy.

Był tam pieśniarz, któremu mąż idąc w bój krwawy

Kazał przy niej odbywać straż małżeńskiej sławy,

Lecz że bóg jej nie bronił od tych samołówek176,

Więc Ajgist piewcę wywiózł na pusty ostrówek

I wydał go drapieżnym ptakom na pożarcie,

Potem ją na swój dworzec wprowadził otwarcie,

Gdzie obiatował177 bogom woły i barany,

A złotem, pawołoką178 zdobił świątyń ściany,

Przez wdzięczność, że mu sztuczka udała się trudna.