Dawnoż temu, jak gość ten w domu twym przebywał,

Ten syn mój nieszczęśliwy? Czemuż go nie stało!

Pewnie podal1239 od ziemi ojców jego ciało

W morzu ryby już zjadły lub w polu zwierz srogi,

Albo ptactwo pożarło. Ciebie, synu drogi,

Rodzice ni pochować mogli, ni łzą zrosić,

Ani cna Penelopa żalów swoich głosić

Nad mężem konającym, ni zawrzeć mu powiek,

Jak każe święty zwyczaj, gdy umiera człowiek!

Teraz racz mi powiedzieć, niech się w tym oświecę: