Wziął z ziemi garść brudnego pyłu i włos siwy

Posypał nim, i łzami zalał się rzewnymi.

Odys wstrząsł się, nozdrzami parskał rozdętymi

Wyrzucając ból z serca na widok rodzica.

Skoczył doń, wziął w ramiona i całował lica:

„Ojcze! Jam to jest syn twój — mówił — syn zgubiony,

Który wraca po latach dwudziestu w te strony!

A więc łzom tym pofolguj1243, nie wzdychaj już więcej!

Krótko powiem, gdyż działać trzeba nam co prędzej,

Żem wszystkie zalotniki w pień wyciął w mym domu: