Wreszcie i on za nami ruszył swe okręty

Przez ciemne wody, dotarł przylądka Malei182

Lecz tam piorunny Zeus go nawiedził z kolei

Smutną żeglugą, zesłał wichry, niepogody,

Aż w góry niebotyczne spiętrzyły się wody.

Słowem rozprószył nawy, część zagnał ku Krecie,

Gdzie nad Jardanem siedzą Kydońcy, jak wiecie,

Gdzie od granic Gortyny183 z wód czarnej przepaści

Strzela skała i piersią odpiera napaści

Bałwanów, które Notos184 wprost na Fajstos185 wzdyma —