Gdy Odys zalotników starł szajkę zuchwałą.

Zróbmy sojusz: on królem będzie na Itace,

A ja pamięć o synach zabitych zatracę

W sercu narodu; miłość zwiąże te ogniwa,

I — jak przedtem — Itaka zakwitnie szczęśliwa!”

Ledwie skończył, bogini nieciepliwie rwie się,

Lot ją rączy z Olimpu szczytów na dół zniesie.

Zaś w ogrodzie Laerta pod koniec biesiady

Rzekł do swoich Odysej: „Niechże kto na zwiady

Pójdzie i wyjrzy na dwór, czy nie widać wroga”.