„Ani Zeus nie dopuści, ni bogowie sami,

Abym was mógł na okręt odprawić w tej chwili.

Czyż ja to hołysz197 jaki albo żebrak? Czyli198

Nie stać mi już na płaszcze, okrycia wełniane

Dla gości, kiedy u mnie są podejmowane?

Nie troszcz się; tu nie braknie nakrycia ni płaszcza,

Jażbym pozwolił, żeby syn Odysów zwłaszcza

Szedł na statek? Rzecz taka nigdy się nie stanie,

Pókim żyw, a i po mnie dość synów zostanie,

Aby w domu umieli gości przyjąć pięknie”.