Aż dorżnął ją Pejsistrat. Czarna krew się wali

I duch cielsko opuścił. Rąbiąc ją w kawały

Wyjmują polędwicę i dwakroć w tłuszcz biały

Obwinąwszy, jak zwyczaj, nałożą wysoko

Drobniejszymi gnatami, z kapiącą posoką.

Starzec je tak na stosie spalił, winem polał

Ciemnym, a synów orszak ofiarę okolał

Z pięciozębnymi widły209. Spaliwszy te mięsa,

Trzewia do ostatniego aż spożywszy kęsa,

Resztę w drobniejszych sztukach na rożny nawlekli