Więc do zastawionego dobrali się jadła.

A najadłszy, napiwszy, gdy już chęć odpadła,

Do swego towarzysza, nachylony głową,

Telemach mu na ucho mówił takie słowo:

„Patrzaj no, Nestorydo, patrzaj, serce moje,

Jakim blaskiem spiżowym sieją te pokoje!

Co tu złota, bursztynu220, srebra, słoniej221 kości!

Nie wiem, czy jest świetniejszy dwór Olimpskiej Mości.

Nieprzebrane bogactwa! Aż mi ćmią się oczy”.

Snadź domyślił się Atryd, o czym rzecz się toczy