Z srebra plecion, a złotą obciągnion obwódką.

Filo go postawiła przed nią tuż, bliziutko,

A w tym koszyku motków przędzy było pełno,

Na wierzchu była kądziel z fijołkową wełną.

Helena więc usiadłszy wsparła nogi obie

Na podnóżku, pytając męża w tym sposobie:

„Czy wiemy, Menelaju, jaki ród tych gości,

Co przyszli w domu naszym szukać gościnności?

Mylęż się lub nie mylę — lecz czuję to przecie,

Że dwóch mężczyzn, dwóch kobiet nie spotkałam w świecie