Ciągnę z niego — na próżno! Wykręty miał chytre.

Lecz gdy w łaźni go skąpię i oliwą wytrę,

Szaty dam i przysięgnę na wszystkie świętości,

Nie pierw rozgłosić w mieście o jego bytności,

Póki nie wróci do naw i namiotów greckich —

Dopiero mi się zwierzył z zamiarów zdradzieckich.

Potem łbów on trojańskich siła z karku zrzucił

I dostawszy języka, cało do swych wrócił.

W Ilijonie płacz niewiast rozległ się żałośny,

Tylko jam się cieszyła — bo już mi nieznośny