Wsiadł nań; zjedli wieczerzę, a w nocy odpłyną...

Penelopa w komnatach górnych jak tam padła

W rozżaleniu, tak nie chce napitku ni jadła,

Tylko wciąż o niewinnym przemyśliwa synie:

Czy ujdzie śmierci? Czy też od gachów on zginie?

Jak lew w tłum ludzi wpadłszy rzuca się z rozpaczą

Tam i sam, a tu łowcę zewsząd go osaczą...

Tak jej myśl się rzucała, póki w snu ramiona

Nie padła, od wewnętrznych trwóg wyswobodzona.

Teraz się Atenaja wzięła myśli nowej.