Twoich łez i żałoby. Syn twój wkrótce stanie

Tu w domu. Wszak on bogom nie zawinił niczym”.

Penelopeja marom wyrwana zwodniczym,

Co ją snem kołysały, rzekła jak na jawie:

„Siostro, skąd tu się wzięłaś? Nie pamiętam prawie,

Kiedy byłaś w mym domu. Mieszkam tak daleko!

A teraz mi powstrzymać każesz łzy, co cieką,

Jęk stłumić, chociaż boleść duszę mi rozdziera.

I to mnie, co straciłam męża, bohatera,

Lwie serce, górujące cnotą ponad Greki.