Chyłkiem podszedłszy, cichą zabiła go strzałą.

Znowu kiedy z Jasjonem Demetrze się chciało

Użyć pieszczot na skibie trzykrotnie zoranej —

Sprawka ta doszła Zeusa — a on rozgniewany

Rozmachniętym piorunem Jasjona ustrzelił.

Teraz w oczy was kole, że łoże tu dzielił

Ze mną człowiek, któregom wydarła z rąk śmierci,

Gdy łódź jego bóg gromem roztrzaskał na ćwierci

W środku mórz, a on sam się z falami borykał,

Dzierżąc belkę, bo druhów już mu popołykał