Morski gardziel. Rozbitek dążył więc do lądu,

I tu był wyrzucony od burzy i prąciu.

Przyjęłam go, okryłam opieką serdeczną,

Przyrzekłam nieśmiertelność i młodość dać wieczną;

Darmo! Kiedy Kroniona woli tej wszechwładnej

Oprzeć się nie potrafi nawet z bogów żadny.

Zeus każe mu stąd jechać — to niech sobie płynie

Mokrym pustkowiem; lecz ja tego nie uczynię,

Bym go wysłała, flisów nie mając ni łodzi,

Co by go przewieźć mogły przez morskie powodzi.