Truła ciągła tęsknica, bowiem do bogini

Serce stracił, a chociaż nocą sypiał przy niej,

To gwałt był, lecz nie z jego, a tylko z jej strony.

Na urwisku więc siedział w dzień osamotniony

Serce trapiąc westchnieńmi, lamenty, żałobą,

Wzrok topiąc ciągle w morze pustynne przed sobą.

Teraz rzekła bogini, zbliżywszy się k’niemu:

„Biedny mój! Wnet się skończą te smutki, bo czemu

Miałbyś żywot swój skwasić? Wszak jestem gotową

Stąd cię puścić. Więc tratwy zajmiesz się budową: