I Odys ścinał drzewa — praca szła mu sporo325;

Dwadzieścia zwalił; topór gałęzie ciął z korą,

A siekiera równała pod sznur one dyle326.

Aż Kalypso mu świdry przyniosła za chwilę:

Wiercił dziury, toż belki ze sobą szykował,

I tak tratwę wziął w kluby i gwoźdźmi ją skował.

Jak wielki spód korabiu, co go cieśla biegły

W duży obwód założy, tak równie rozległy

Był i statek Odysa przezeń budowany.

Dał też pomost, o boczne oparłszy go ściany;