Gdyż od rzeki wiatr zimny dąć będzie o świcie.

Lecz gdybym tam, na wzgórka zarosłego syczycie,

Układł się w gęstwi, mrozu bezpieczen rannego

I zwątlenia, a zażyć mógł tam snu smacznego,

To znów strach, by drapieżne zwierze mnie nie zjadły”.

Te myśli mu do smaku snadź349 lepiej przypadły,

Bo wszedł w las, co obrastał wzgórek, położony

Tuż nad wodą. Tam znalazł kierz350 gęsto-zielony

Z płonki i owocnego splecion oliwnika.

Nigdy przezeń wilgotny wiatr się nie przemyka,