Taki, co by nieprzyjaźń wniósł do naszych progów

I spokój zmieszał. Wszak my, kochani od bogów,

Siedzimy na odludziu, w krąg morzem oblani,

Prawie na krańcu świata, nikomu nie znani.

Ugościć raczej trzeba przybysza, gdy bieda

Aż tu go zapędziła. Wszak dziećmi Kronida382

Są tułacze. Dar mały często uszczęśliwi:

Sam tu, dzieweczki! Gość nasz niechaj się pożywi;

I wykąpać go trzeba w rzece, gdzie zaciszna”.

Na jej głos dziewki wrócą, i idą z niepyszna