I wnet się zapełniły na placu siedzenia

Tłumem ludu. Zdziwione patrzały gromady

Na syna Laertesa, co sztuką Pallady

Miał czoło i ramiona w boski blask ubrane,

I wzrost dłuższy, i rysy prawie młodociane,

By Feaki zachwycił swą wdzięczną postawą

I ze szermierskich igrzysk wyszedł z czcią i sławą,

Bo do nich go na próbę wyzwą Feakowie.

A gdy już plac okryło ludu wielkie mrowie,

Zagaił je Alkinoj następnymi słowy: