„Władycy, kniazie, ludu feackiego głowy!

Mówię do was, co serce szepcze mi w skrytości:

Człek zachoży454, mnie nie znan, w domu moim gości;

Nie wiem — z zapadnej455 przyszedł, czy od wschodniej strony?

Dość, że prosi, by do dom mógł być odprawiony.

Wyprawmyż go, jak zwyczaj, w tę podróż niezwłocznie,

Bo nikt obcy, co pod mym dachem tylko spocznie,

Nie trapi się czekaniem, by mógł jechać dalej.

Ot byśmy ciemny okręt z najnowszych wybrali

I spuścili na morze; dobrać młodych flisów,