Ręką by chwycić za płaszcz fałdny, purpurowy,

I twarz sobie nim zakryć, ściągnąwszy od głowy,

Bo nie chciał łez Feakom pokazać, jak ronił.

A gdy pieśniarz pieśń swoją do końca wydzwonił,

Prędko łzę starł i zsunął płaszcz z głowy i twarzy,

Wziął czasz, podwójną bogów obiatą obdarzy;

A gdy pieśniarz znów zaczął, pobudzon przez gości,

Uradowany śpiewem przecudnej piękności

Odysej znowu głowę w płaszcz skrył, by nikomu

Nie dać poznać, że łzami płakał po kryjomu.