I ten pieśniarz cudownie, ni bóg jaki, śpiewa.

Do wielkich też rozkoszy życia ja to liczę,

Gdy u ludu tchnie szczęściem wesołe oblicze,

Gdy w zamku godowników511 zasiada rząd długi

I słucha dźwięku gęśli, a kręcą się sługi

Z mięsiwami i chlebem, a leją cześniki512

Z krużów wino, roznosząc między biesiadniki.

Ma to dla mnie, jak rzekłem, powab niezrównany.

Ależ ty chciałeś poznać los mój opłakany.

Czy na to, bym znów płakał nad sobą, tułaczem?