Lecz głupcy radom moim nie dali posłuchu,

I nuż wino lać w siebie i rznąć u wybrzeży

Kozy, owce i woły zajęte w grabieży.

Tymczasem niedobitki pomoc u sąsiednich

Wziąwszy sobie Kikonów, chłopów na schwał przednich

I bitnych a ćwiczonych w rzemiośle dwojakiem,

Bo każdy bić się umiał konno i pieszakiem517,

Ci zatem, w takiej liczbie jak na wiosnę liście,

Wpadli na nas o brzasku. Tu już oczywiście

Ociężała nad nami gniewem ręka boża.