Czy lud gościnny, w bożej żyjący bojaźni —

Tak rzekłem i na pokład wsiadam, zaś czeladzi

Każę linę odwiązać; statek się obsadzi;

A oni, posiadawszy na ławach rzędami,

Słoną toń morza biją raz po raz wiosłami.

Gdyśmy się już z kyklopskim zrównali wybrzeżem,

Na samym końcu lądu pieczarę spostrzeżem,

Co obrosła chaszczami lauru, gdzie kóz trzoda

I owiec nocleg miewa; jest tam i zagroda,

Zrobiona z brył ogromnych, ze skał w ziemię wbitych,