W duchu, że przyjdzie spotkać człeka z straszną siłą

I gbura, który żadnych praw nad sobą nie ma.

Weszliśmy więc w pieczarę, ale w niej olbrzyma

Już nie było: snadź trzody pognał na pastwisko.

My tymczasem w tym gnieździe przetrząśliśmy wszystko.

Jakie tam serów kosze! Co jagniąt, koźlątek

Po chlewach! Każde miały osobny swój kątek:

Tu starki, tu jagnięta, a tam średniolatki,

Odgrodzone osobno; wszędzie gwałt serwatki

Po saganach i skopkach, w które podój zbierał.