Nikt by nie śmiał cię gwałtem ograbiać z majątku.

Jednak chciałbym o gościa tego spytać — powiedz,

Co zacz? Z jakiej to ziemi wziął się ten wędrowiec?

Gdzie ród jego? Dziedziczne kędyż leżą włości?

Czy o powrocie ojca przywiózł wiadomości?

Czy też we własnej sprawie tu go co przygnało?

Czemu naraz78 gdzieś przepadł, a do nas nieśmiało

Zbliżał się? Z twarzy przecież wyglądał szlachetnie”.

Na to roztropny młodzian Telemach odetnie:

„Eurymachu! Już ja się ojca nie spodziewam!