Że zmyślonym nazwiskiem tak ich oszukałem.

Tymczasem jęcząc z bólu, stękając bez przerwy,

Kyklop wrota namacał, i lekko jak pierwej

Podniósł głaz, usiadł w bramie i szukał, rękami,

By się który nie wymknął z naszych wraz z owcami.

Miał on mnie za wielkiego głupca oczywiście.

Nuż ja łeb sobie łamać, jak tu znaleźć wyjście,

By mych druhów i siebie wydobyć z tej toni,

A jedna myśl za drugą jak goni, tak goni:

Gra o życie. Jakiegoż zażyć tu fortelu?